Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
24 posty 165 komentarzy

Hania_Elektorat

Hanna Kowalczyk - Jestem jeszcze na Neonie ze względu na posty pana B. Jeznacha, którego bardzo cenię.

Nauczyciel - wróg czy przyjaciel?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ania Sokolnicka - wrażenia z pracy i pytania.

 

NAUCZYCIEL – WRÓG CZY PRZYJACIEL?

 

 

Niejeden, czytając tytuł tego tekstu spyta się zdziwiony: „a cóż to za alternatywa, przecież to oczywiste? Tak jak pielęgniarka, lekarz, ksiądz, to zawód będący powołaniem, nie ma więc tu alternatywy”. Jednak dla mnie, po dwudziestu pięciu latach pracy w szkole, własnych doświadczeniach, obserwacji wielu, wielu nauczycieli w bardzo różnych sytuacjach edukacyjnych i wychowawczych, wcale to nie jest oczywiste i nie dlatego, bym chciała krytykować stan nauczycielski. Jestem daleka od tego…

Zawód nauczyciela jest zawodem, wobec którego istnieją bardzo duże oczekiwania społeczne, funkcjonują wyobrażenia, powiedziałabym, nawet mity. Dotyczy to także świadomości samych nauczycieli, starających się, często w heroiczny sposób, sprostać wyidealizowanemu wizerunkowi. Jednak konfrontacja z rzeczywistością, pełną formalnych uwarunkowań, najczęściej, okazuje się bardzo bolesna zarówno dla jednej jak i drugiej strony. Tak rodzi się frustracja, niezadowolenie, wzajemna nieufność, czasem wręcz wrogość. Tak padają autorytety, tak cały, wychowawczy aspekt procesu edukacji staje pod znakiem zapytania…

Nauczyciel to kluczowa postać w procesie zdobywania wiedzy, jak ważne są jego relacje z uczniem, zwłaszcza te indywidualne, nie trzeba nikogo przekonywać. Od nich, bowiem zależy w dużej mierze kierunek zainteresowań oraz wynik poczynań edukacyjnych młodego człowieka. To, co jednak zastanawia, to fakt, jak odmienny, bardzo indywidualny jest odbiór tych relacji przez różnych uczniów w tych samych i innych okresach czasu, a dotyczący tego samego nauczyciela. Zwracam, więc tu uwagę na typowo ludzki czynnik, grający jednak bardzo istotną rolę, czynnik indywidualnych sympatii i preferencji, czynnik płynący z przyjemności obcowania z konkretnym człowiekiem.

O ile sprawa wydaje się oczywista, jeśli chodzi o odbiór nauczyciela przez dziecko, to drażliwym i pomijanym zupełnie tematem jest to, jak nauczyciel odbiera swoich uczniów, czy darzy ich zwyczajną, ludzką sympatią. Nie raz słyszałam z ust nauczycieli zdanie, że choćby się nie wiem jak chcieli, i choćby się nie wiem jak starali, to niektórych dzieci nie są w stanie polubić. Uczciwością i pokorą w stosunku do siebie i ucznia jest tutaj dostrzeżenie tego problemu i zareagowanie w sensowny sposób, co we współczesnej szkole nie jest sprawą łatwą. Problem ten nabiera szczególnego charakteru sytuacji, gdy mamy do czynienia z nauczaniem indywidualnym (np. nauką gry na instrumencie), kiedy to relacje uczeń nauczyciel mają zasadniczy wpływ na całość wyników edukacji, decydują sukcesach i porażkach. Za sukces pedagogiczny zawsze będę uważała takie rozbudzenie w uczniu zainteresowania przedmiotem połączone z przyjemnością obcowania ze światem poprzez ten przedmiot, przez dłuższy lub krótszy okres czasu, pozostawiające miłe wspomnienia na całe życie bądź przeradzające się w trwałą pasję.

Szczególnie ważne jest też wspólne wypośrodkowanie celów, bo kiedy nauczyciel staje się wrogiem ucznia?

Kiedy własne ambicje biorą górę nad aspektem wychowawczym, kiedy formalizm i stereotypy biorą górę nad uczuciami i uszanowaniem indywidualności swojej i cudzej, kiedy nie pozwala uczniowi ponosić konsekwencji swoich zachowań, swoich wyborów.

I cały czas nurtuje mnie pytanie: Jak zmieniłaby się współczesna szkoła, gdyby nauczyciel mógł powiedzieć uczniowi: „nie układa nam się współpraca, szukaj kogoś innego” i to wyegzekwować, i uczeń mógłby powiedzieć to samo i zrobić to samo… Czy rzeczywiście byłaby to katastrofa? Myślę, że prowadziłoby to do większej odpowiedzialności jednej i drugiej strony, do zwiększenia obopólnego szacunku…

Relacje międzyludzkie są źródłem największej ilości stresów, jeśli są nieharmonijne zabierają człowiekowi, ogromną ilość energii. Tam, gdzie są podstawą efektywnego działania, a takim miejscem jest niewątpliwie szkoła, ich jakość powinna być kluczowym elementem w całym procesie edukacji. Wymaga to jednak czasu i spokoju, ciągłej uwagi i dobrej woli…

W kontekście powyższych rozważań nieporozumieniem wdaje mi się kładzenie przez władze oświatowe ogromnego nacisku na formalne zdobywanie najrozmaitszych kwalifikacji przez nauczycieli, kończenie kilku kierunków studiów, kursów, szkoleń, itp., itp… W dobie komputerów, Internetu, i dostępu do wszelakiego rodzaju informacji ważniejszym wydaje się budowanie więzi, współpracy, umiejętności posługiwania się tym, co jest dostępne, wiary we własne siły, umiejętności radzenia sobie w różnych, zmieniających się sytuacjach. A dzieci lubi się, albo nie… I  w zawodzie nauczyciela to jest najważniejsze…

 

 

PYTANIA:

1.     Czy uważasz, że relacje nauczyciel – uczeń mają podstawową rolę w wynikach kształcenia/

2.     Czy chciałbyś, by Twoje dziecko miało wpływ na wybór swojego nauczyciela?

3.     Jak oceniasz relacje dziecko – nauczyciel w przypadku Twojego dziecka?

KOMENTARZE

  • Nie znam jednoznacznej odpowiedzi.
    Relacje nauczyciel - uczeń mają znaczenie, ale ogromna jest też rola rówieśników.
    Cały czas zakładasz Aniu wysoki poziom moralny uczniów i rodziców. Być może dlatego, że uczę w szkole publicznej oczami wyobraźni już widzę bezczelne i arogancje zachowanie wielu uczniów.
    Odpowiem we własnym imieniu - mimo kontaktu z "trudnymi" uczniami (wpisy do zeszytu uwag: całą lekcję chrumkał jak świnia, pobił kolegę, zabrał zeszyt koledze i na większości kartek narysował fallusy itp.) i braku tolerancji dla ich niektórych zachowań nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię. Są tacy, ze względu na środowisko rodzinne, funkcjonowanie szkoły (cały czas monituję o jakąkolwiek formę nacisku na poszanowanie drugiego człowieka, nie tylko nauczyciela, ale też ucznia. W szkołach katolickich niewygodnego ucznia się po prostu wyrzuca).
    Bardzo dużo zależy od dyrektora szkoły, od tego jaki sobie dobierze personel. W niedużym środowisku jakim jest szkoła naprawdę wszyscy się orientują kto kim jest i jakie ma relacje z uczniami. Na wybór dyrektora powinni mieć wpływ rodzice, a nie tylko organ prowadzący szkołę.
  • @Hanna Kowalczyk
    Nauczyciel powinien być przychylnie nastawionym mentorem. W żadnym przypadku nie powinien być postrzegany przez dziecko jako "przyjaciel" a tym bardziej jako "wróg".

    Zdrowa struktura społeczeństwa oparta jest o hierarchię, i tak jak dzieci są najważniejsze dla społeczeństwa (przecież są jego przyszłością), tak są one dopiero na początku drogi życiowej i się uczą jak być dorosłym człowiekiem, takie będą Rzeczypospolite... i tym podobne sprawy.

    Najgorszym, co może przytrafić się małemu egoiście, jakim jest każde dziecko, jest nauczyciel-kumpel, który go w tym egoizmie i szczeniackich zachowaniach utwierdza.

    Piszę to jako były nauczyciel akademicki, który widział "produkty" różnych szkół.
  • @Hanna Kowalczyk
    Już odpowiadam na pytanie z tytułu. Nauczyciel lewak jak Pani to wróg. normalny kraj delegalizuje ruchy separatystyczne a Pani mówi, że to błąd.


    http://hania-elektorat.nowyekran.pl/post/22143,prawybory
  • @Hanna Kowalczyk
    "W kontekście powyższych rozważań nieporozumieniem wdaje mi się kładzenie przez władze oświatowe ogromnego nacisku na formalne zdobywanie najrozmaitszych kwalifikacji przez nauczycieli, kończenie kilku kierunków studiów, kursów, szkoleń, itp., itp… W dobie komputerów, Internetu, i dostępu do wszelakiego rodzaju informacji ważniejszym wydaje się budowanie więzi, współpracy, umiejętności posługiwania się tym, co jest dostępne, wiary we własne siły, umiejętności radzenia sobie w różnych, zmieniających się sytuacjach. A dzieci lubi się, albo nie… I w zawodzie nauczyciela to jest najważniejsze…"

    A jakie Pani ma kwalifikacje? Korespondencyjny kurs szydełkowania? Pytam bo według Pani to mało ważne.

    "2. Czy chciałbyś, by Twoje dziecko miało wpływ na wybór swojego nauczyciela?"

    Tak. Do tego niech dziecko wybiera co ma jeść. Może jeść same słodycze. Niech wybiera co ma oglądać w telewizji i Internecie. Porno jest jak najbardziej wskazane bo mamy wolność.

    Niech dzieci nami rządzą. One wiedzą co jest dla nich najlepsze. Niech kształtują się same!!!!! Wyrzućmy religii z kościoła! Precz z krzyżami na stos z moherami.
  • @Hanna Kowalczyk
    Pomieszane z poplątaniem.
    Młodziez źle zachowuje się. A gdzie sa ludzie od naprawiania tej zdemoralizowanej młodziezy? Dyrektor ma to sobie ustawiac? Rodzic ma wybierac dyrektora? To przeciez czysta dziecinada.
  • @adriano
    Tak to własnie działa. Mozna mieć poglądy antypaństwowe i uczyc w szkole. Nie mozna za to, domagac sie własciwej opieki organów d/s młodziezy bo one są kompletnie niewydolne (biora pieniadze a nie załatwiaja problemu). Po czym "niewygodny" nauczyciel z roznych powodów musi sie zwolnić.
  • @adriano
    Nie fetyszyzujmy tych tzw. "kwalifikacji. Żeby dziecko nauczyć elementarnej matematyki niepotrzebne sa do tego dodatkowe studia podyplomowe. Nie dajmy sie zwariowac.
    Tak samo jak niepotrzebne sa tytuły technika, zeby rozwozic wódke po sklepach w hurtowni alkoholu. Do tego wystarczy 7 dniowy lub 14 dniowy kurs zawodowy.
  • Nietrafiony nagłówek
    Samo hasło wstepne w pytaniu wróg czy przyjaciel jest nietrafione, oklepane, powierzchowne, miałkie i tendencyjne.
    Mozna tak sie zastanawiac nad niczym po wsze czasy. Ródzic wrog bo kazał dziecku myc rece przed jedzeniem a ono nie miało na to ochoty. Rodzic przyjaciel bo zabrał dziecko na ciekawa wycieczkę, Policjant wróg bo czepiał sie i wypisał mi mandat. Policjant przyjaciel bo przegonil drani co sie mnie czepiali. Pracodawca wróg bo mnie op...ył za to ze sie spóxniłem do pracy, Pracodawca przyjaciel bo mi dał podwyzke itd. itd.
  • @Hanna Kowalczyk
    Z moich doświadczeń w pracy z młodzieżą, jeden nauczyciel jest dla nich „wrogiem”, inny przyjacielem [w tej samej szkole].

    Nauczyciel profesjonalnie powinien lubić dzieci!!!

    Tylko w terapii możemy mówić o zmianie terapeuty z powodu osobowości terapeuty ... do potrzeb pacjenta, a nie w edukacji.
    Propozycja wybierania nauczyciela przez dziecko jest moim zdaniem pomysłem zdecydowanie awangardowym.

    pozdrawiam :)
  • @radosław
    Autorka publikacji, Ania Sokolnicka do czwartku nie ma dostępu do internetu, także proszę o cierpliwość, na pewno podejmie dyskusję.

    Odnośnie wyboru dyrektora - nie napisałam, że wyłącznie rodzice powinni go wybierać, tylko powinni być obecni przy wyborze jako ciało opiniujące. Dyrektor może wszystko zrzucić na wychowawców, a może zmobilizować pedagogów i samemu się włączyć w proces wychowania; przy zatrudnianiu nauczyciela może zwracać uwagę na to, czy oprócz kwalifikacji zawodowych jest po prostu szczery i sympatyczny. Naprawdę od niego dużo zależy.
  • @Hanna Kowalczyk
    Co to znaczy szczery i sympatyczny nauczyciel?
    Nauczyciel powinien miec kregosłup moralny i osobowość. Da sie to zweryfikowac po krótkim czasie pracy (o merytorycznym przygotowaniu nie wspominam bo to oczywistosc).
    A tak naprawdę mamy wzorce jakies wychowania?
    Zanikła podmiotowosc człowieka. Wychowanie to nie tylko ugrzecznianie człowieka. Prawda?
  • @radosław
    Kręgosłup moralny - na pewno. Nauczyciel ma realny wpływ na wiele emocji, przeżyć dzieci i jest często pierwszym przedstawicielem państwa, z jakim się stykają.
    Wzorce wychowania - literatura od nich pęka.
    Podmiotowość człowieka nie znikła. Jak patrzę na klasę nie widzę tłumu, tylko indywidualności. Nie wiem dlaczego, ale w mojej pamięci cały czas tkwi myśl - rozdeptana mrówka, to dla człowieka praktycznie nic, a dla tej właśnie mrówki oznacza koniec życia.
    Co dla Pana oznacza ugrzecznianie? Jeżeli szacunek dla innych, tolerancja, to jak najbardziej, jeżeli uniformizacja to absolutnie - nie.
  • @Hanna Kowalczyk
    Cieszę się, że tak masz:)) Ja ze swojego podwórka mogę powiedzieć, że wśród setek, a może nawet tysięcy uczniów, których uczyłam, zetknęłam się z trzema, przypadkami gdzie współpraca była zupełnie bezowocna i właśnie wtedy zmiana uczącego dała dobre rezultaty.
    Uważam też, że nie każdy musi mieć wykształcenie, jeśli nie chce się uczyć. Powinien jednak mieć taką możliwość, kiedy zmądrzeje i zmieni zdanie :) Wiem, że dla niektórych taka opinia nie jest do przełknięcia:))) ale nauka jest efektywna, kiedy uczymy się dla siebie.
    A kiedy przypomnę sobie swoje lata nauki, pamiętam takiego wykładowcę, którego tak nie cierpiałam, że wolałam powtarzać rok, niż chodzić do niego na zajęcia:))
    ... i Haniu masz rację, bo o poziom moralności tu chodzi i godzenie się lub nie na ustępstwa:)
  • @mustrum
    Zbyt dosłownie potraktował pan ten tytuł. Przede wszystkim nie chodzi tu o postrzeganie nauczyciela przez dziecko, choć niektórych przypadkach warto, by ono właśnie miało głos decydujący w tym względzie. Przyjacielem ucznia nazywam kogoś, kto nie tylko nie szkodzi jego wszechstronnemu rozwojowi, ale go wspiera i szuka optymalnych rozwiązań dla konkretnego przypadku. Tak więc zarówno "nauczyciel-kumpel" jak i "przychylnie nastawiony mentor" może w różnych przypadkach być zarówno przyjacielem jak i wrogiem ucznia.
  • @adriano
    "A jakie Pani ma kwalifikacje? Korespondencyjny kurs szydełkowania? Pytam bo według Pani to mało ważne"

    absolwentka AWF i APS
    Proszę przeczytać ten tekst jeszcze raz bez uprzedzeń, to zrozumie pan, co jest dla mnie ważne.

    "Do tego niech dziecko wybiera co ma jeść".

    Jeśliby pan uważnie, od maleńkiego na to mu pozwolił, nie wpajał wydumanych nawyków żywieniowych, to zadziwiłaby pana jego mądrość w tym względzie.

    Do reszty wypowiedzi się nie odniosę, bo chyba zagalopował się pan troszeczkę.
  • @radosław
    Zgadza się, pomieszanie z poplątaniem, bo do demoralizaji nie należy dopuszczać.

    "Rodzic ma wybierać dyrektora?"
    Tak, takiego do którego ma zaufanie i razem z którym stworzy jednolite środowisko wychowawcze dla swojego dziecka. Dopóki rodzice będą uważali, że to dziecinada, dopóty nie będą mieli sensownego wpływu na efekty wychowawcze swoich pociech.
  • @radosław
    Może nietrafiony... a może panu nie chciało się w temat zagłębić ;)
  • @InaMina
    Ja też pozdrawiam :)

    "Nauczyciel profesjonalnie powinien lubić dzieci!!! "
    "Profesjonalnie lubić"- hmm... do dzieci można się profesjonalnie odnosić w taki czy inny sposób, lubienie to kwestia uczuć i jeśli w jakimś przypadku biorą one górę nad profesjonalizmem, to jest to sygnał, że sytuacja przerosła danego nauczyciela, a wtedy należy uczciwie zastanowić się, co z tym można zrobić.

    "Propozycja wybierania nauczyciela przez dziecko jest moim zdaniem pomysłem zdecydowanie awangardowym."
    Ma pani rację, bardzo awangardowym :)
  • @radosław
    Ma pan rację... nie mamy wzorców wychowania... i to jest przykre, bo najefektywniejszy sposób wychowania, to własny przykład... tylko kto z rodziców i wychowawców o tym dziś pamięta??

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej